Moim zdaniem to zasługa wszystkiego co robiłem:

Zalecone przez fizjo:
- ponad 40 masaży
- ćwiczenia w domu
- brak sportu (do czasu wyleczenia)

Ale 2 tygodnie przed tą poprawą zacząłem robić tak:
- 1 kostka ciemnej czekolady (lindt 70%)
- garść nasion dyni
- garść nasion słonecznika
W powyższym chodziło mi o uzupełnienie magnezu, potasu i innych rzeczy, które sprzyjają poprawnemu działaniu mięśni.

Ponadto robię coś, co fizjoterapeuci uznali, że nie przyniesie efektów. Otóż sam 2x dziennie masuję/uciskam miejsca podbrzusza, które podczas masaży na które jeździłem sprawiały mi największy ból. (W sumie to masaż polegał właśnie na tym, tłumaczyli, że masując to sam napinam te mięśnie i dlatego nic to nie daje)

Może to przypadek i pomogła fizjoterapia pod okiem doktora którą prowadzę od 4mc ale jak mówię, wyraźna poprawa nastąpiła 2 tygodnie po wprowadzeniu moich dodatków.

ps. słaby strumień moczu praktycznie całkowicie wyeliminowany już po miesiącu od rozpoczęcia terapii