Witam, równo miesiąc temu miałem zabieg - plastyka napletka, minął miesiąc i nie jestem pewny wszystko jest OK.

Zacznijmy od tego CHOLERNEGO napletka, na poczatku myślałem w ogóle ze zabieg poszedł nie tak bo przez pierwszych kilka dni nie szło napletka ściągnać totalnie, bół był przeogromny, ale jakoś udało mi się przez to przejść i teraz schodzi prawie na luzie (jest minimalne tarcie przy zdejmowaniu go, ale nie przeszkadza), problem z tym napletkiem pojawia się w wzwodzie. Napletek schodzi, powiedziałbym że tak... z 60% na luzie, jak pociągnie mocniej moge go zdjąć z lekkim bólem (na poczatku był spory, ale się tym bawiłem trochę i się polepszyło). Ja już sam nie wiem czy to wystarczająco, ten napletek powiniem schodzić i być odkryty cały tak o, lekko? Czy tak jak jest jest wystarczająco? No i jeszcze jedno... masturbacja. Jako że miałem stulejke masturbacja wyglądała wiadomo jak - bez zdejmowania napletka, po prostu się jechało i fajny orgazmik i tyle, no ale teraz... ja wiem że to dziwnie zabrzmi, ale jak się masturbować tak, żeby bylo dobrze? W sensie nie że przyjemnie, tylko tak jak to powinno być, jak to pownien zrobić zdrowy facet? Mi znacznie większą przyjemność sprawia jak żołądz jest w kapturze i jest "jazda"... po zdjęciu kaptura jest znacznie mniejsza przyjemność. Co z tym?