Dzisiejszy świat z ogromną determinacją narzuca człowiekowi wizję dobrobytu, wiecznej młodości, ciągłej potrzeby znieczulania „problemów”, jak również szeroko rozumianej sprawności, która w znaczący sposób wyznacza role społeczne jednostki, a w konsekwencji jej wartość. Na wszystko, w sensie dosłownym i w przenośni, trzeba znaleźć „tabletkę”. Teoretycznie rozumiemy słabości, ale w praktyce ich nie tolerujemy. Reklamy kuszą szybkim działaniem medykamentów „jesteś przeziębiony, to za chwilę już nie będziesz”, „boli, weź tabletkę, to przestanie”. Teoretycznie rozumiemy potrzebę zdrowego trybu życia, ale w praktyce nie mamy na to czasu. Banki kuszą szybkim spełnieniem marzeń „ nie masz super samochodu, super mieszkania, nowej pralki, weź kredyt i problem rozwiązany”, ale zapominają dodać, jakim kosztem spełniamy te marzenia. Pracodawcy rękoma pracowników wykonują plan, ale niewielu z nich myśli, jaką cenę za pracę po kilkanaście godzin dziennie pracownik zapłaci. I tak, oto każda z płci, żyje w chronicznym niepokoju o pozycję zawodową, o trwałość rodziny i wiele innych aspektów życia, co siłą rzeczy generuje stres, który w konsekwencji wyniszcza organizm. Życie w napięciu, z wypełnionym po brzegi kalendarzem obowiązków, stało się wyznacznikiem pozycji społecznej.

Nie tylko świat traktuje ludzi przedmiotowo, ale oni sami zatracają instynkt samozachowawczy. Każdy problem fizyczny, psychiczny, rodzinny zrzuca się na czynniki zewnętrzne, np. „Boli, to ze stresu, nie śpimy, to ze stresu”, „Jestem słaby, to ze stresu” i to nam wystarcza, żeby osiągnąć „pozorny spokój.” „W końcu wszyscy są zestresowani.” Troskę o swoją kondycję psychofizyczną nierzadko ogranicza się do chwilowej mobilizacji na, tzw. relaks i „zdrowe jedzenie”, aby po chwili wrócić do codziennej niekontrolowanej gonitwy. Nawet symptomy chorobowe, które powinny wzbudzić niepokój i potrzebę kontroli stanu swojego zdrowia są racjonalizowane, albo wypierane „Kogo dzisiaj coś nie boli?”

Wyniki badań społecznych dotyczące świadomego udziału Polaków w dbaniu o swoje zdrowie, szczególnie poprzez badania profilaktyczne, nie pozostawiają wątpliwości, że żyjemy w czasach dualistycznych postaw. Z jednej strony, jak nigdy dotąd, świat głośno mówi o zagrożeniach chorobami, o głęboko uzasadnionej potrzebie wykonywania badań, o możliwościach medycyny i na poziomie deklaratywnym wszyscy się z tym zgodzą, z drugiej, kiedy przychodzi do części wykonawczej mało kto znajduje na to czas. Dzisiejszy człowiek, bez względu na płeć, wiek, wykształcenie, swoje zdrowie wartościuje bardzo nisko. Nasuwa się więc pytanie dlaczego tak się dzieje?