Hejka, mam niemały problem.
Jestem 3 tygodnie po zabiegu usunięcia stulejki całkowitej ( niepełne obrzezanie, tak doradził mi lekarz ).
Zabieg przeszedł bez zarzutów, pierwsze dni po operacji wszystko pięknie, jednak jakoś tydzień po zauważyłem, że moja żołądź wyszła z napletka i była cała odsłonięta.
Myślałem że to normalne, przyzwyczaję się do nadwrażliwości, jednak jakoś tydzień po tym na penisie zrobiła mi się duża opona ze skóry, bolało, łaskotało, kuło, piekło, niemiłe doznania w dotyku. Od razu wiedziałem że coś się zepsuło i pojechałem do kliniki w której miałem robiony zabieg ( byłem prywatnie). Lekarz powiedział że zrobił mi się załupek... Pamiętam jak po operacji ostrzegał mnie przed tym. Jednak mój penis wyglądał normalnie bez tego napletka, nie był spuchnięty, tylko dziwiłem się że skóra nie chce zejść jeszcze niżej niż za główkę. Oczywiście on wiedział co musi zrobić.. wsunął go na siłę, przed tym jednak oczywiście dokładnie obejrzał i stwierdził, że jest to jeszcze w moim przypadku możliwe i nie jest potrzebne używanie skalpela. Bolało jak diabli. Przepisał mi maść, kazał wprowadzać trochę pod skórę i przez kilka dni nie ruszać tego. Minęły już 4 dni, napletek mi nie schodzi, rusza się tylko troszkę, prawa strona od góry lekko mnie boli jeśli naciągnę go. Podczas wzwodów również czuję, że skóra chce zejść ale nie może, przez co czuje delikatny ból, nie duży, nie na tyle taki żeby mi przeszkadzał albo utrudniał cokolwiek, problemów z oddawaniem moczu nie mam, jednak martwi mnie to czy znowu będą musieli mi robić obrzezanie, czy po prostu muszę czekać aż obrzęk w środku zejdzie. Proszę o odpowiedź, czy ktoś miał coś podobnego i co mnie czeka, kontrole mam we wtorek. Polecam przeczytać każdemu przed i po zabiegu aby uniknąć mojego błędu. Zapomniałem dodać, lekarz wytłumaczył mi, że zrobił mi się załupek z powodu porannych erekcji. Nie odprowadziłem skórki na górę...