Pokaż wyniki od 1 do 2 z 2

Wątek: Jestem bezsilny

  1. #1
    Junior Member
    Dołączył
    gru 2018
    Posty
    4
    Oznaczenia postów

    Jestem bezsilny

    Cześć,

    mam 26 lat. Moje problemy zaczęły się ponad 3 lata temu od rzekomego ataku rwy kulszowej (choć dziś już nie wiem, czy to było lumbago). Po kilku dniach pod prysznicem poczułem, że coś jest nie tak w okolicy krocza. Czułem i czuję dotyk, ale nie tak, jak powinienem. Stan ten trwa do dziś i ciągle się pogarsza. "Niemechanicznie" nie jestem w stanie osiągnąć erekcji, jedynie ręką jestem w stanie doprowadzić do wytrysku, który raczej ma postać wypływania spermy. Jeśli choć przez chwilę nie działam ręką - erekcja opada. Od stycznia 2017 roku mam także problemy z wypróżnianiem się, a konkretnie zaparciami. Mam poczucie, że nie do końca się wypróżniłem, co jest faktem, bo zawsze po muszę dokładnie palcem owiniętym papierem wytrzeć kał w dość sporej ilości, który pozostaje przy końcu odbytu. Mam też ciągłe uczucie obecności czegoś w tamtym rejonie. Do tego wszystkiego dochodzi też problem z oddawaniem moczu. Nie dość, że muszę "dociskać" parę razy, to zazwyczaj gubię również trochę moczu, kiedy kładę się czy siadam. Zrobiłem już dziesiątki badań: test papawerynowy, rezonanse kręgosłupa i głowy, emg, eng, punkcję lędźwiową, manometrię odbytu czy defekografię. Ta ostatnia wykazała, że widoczne są cechy braku pełnej relaksacji mięśnia łonowo-odbytniczego oraz niewielkie poszerzenie odbytnicy w spoczynku oraz kanału odbytu w czasie defekacji. Pozostałe badania nie wykazały nic. Sam mam podejrzenie, że może chodzić o mięśnie dna miednicy, a boję się, że przez te zaparcia dorobię się wypadania odbytu. Jestem w permanentnej depresji/nerwicy od dobrych dwóch lat. Na co dzień robię minę do złej gry, co wykańcza mnie jeszcze bardziej. Poza rodzicami i lekarzami nikt nie wie o moim problemie i nikomu też nie chcę się z tego zwierzać. Byłem u urologów, neurologów, proktologów, gastroenterologów, znachorów - przejechałem całą Polskę. Kolejni lekarze przepisują mi tabletki, które nie pomagają albo podsuwają jedynie kwestię mojej psychiki, ale wiem, że ma ona charakter wtórny, a nie pierwotny, więc w dużej mierze to wykluczam. Jedynie jeden neurochirurg powiedział, że może mieć miejsce zaburzenie pojedynczego nerwu, którego nie widać w obrazie rezonansu i trzeba byłoby zaaplikować mi pewne urządzenie, którego koszt na bodaj 4 lata to 40 000 zł, więc w grę wchodzi jeszcze ta możliwość. Dodam jeszcze, że miałem leczoną stulejkę w 2011 roku, co raczej nie ma związku, jako że mój problem zaczął się dopiero po 4 latach. Może miał/ma ktoś podobny problem lub wie cokolwiek, co mogłoby mi pomóc.

  2. #2
    Senior Member
    Dołączył
    gru 2011
    Posty
    881
    Oznaczenia postów
    Przeczytałem, ale nie spotkałem się z czymś takim. Widzę, że na prawdę wiele osób chciało Ci pomóc. Mam nadzieję, że w końcu znajdziesz rozwiązanie problemu. Powodzenia i głowa do góry !

Podobne wątki

  1. Jestem zadowolony po niezadowolonym doświadczeniu.
    Przez kris1234 w dziale Po zabiegu
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 07-12-15, 23:33
  2. Jestem zaniepokojony i proszę o pomoc...
    Przez nowy133 w dziale Po zabiegu
    Odpowiedzi: 10
    Ostatni post / autor: 11-10-13, 00:58
  3. Jestem własnie po zabiegu
    Przez Rogers w dziale Po zabiegu
    Odpowiedzi: 8
    Ostatni post / autor: 21-04-13, 01:59
  4. Jestem po zabiegu u dr.Cieślińskiego
    Przez michal gorzow w dziale Lekarze
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 11-11-11, 13:41
  5. Jestem po zabiegu stulejkowym!
    Przez Jackson w dziale Stulejka
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 05-02-11, 19:18

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37