Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 22

Wątek: Jak to było ze mną... Relacja LIVE z przygód pozabiegowych

  1. #1
    Junior Member
    Dołączył
    gru 2012
    Posty
    17
    Oznaczenia postów

    Jak to było ze mną... Relacja LIVE z przygód pozabiegowych

    Kamil, lat 20, początkujący dziennikarz.
    Zboczenie zawodowe, z tym pisaniem, uznałem, że dla potomności spiszę co i jak, może się komuś przyda. Sam tu czegoś takiego szukałem, żeby porównać ze sobą, czy idzie zgodnie z planem, znajdowałem takie trochę półśrodki. Zobaczymy jak mi pójdzie.

    Dobra, kurcze, o samym zabiegu tak pobieżnie, bo to w sumie kwestia drugorzędna, o tym możemy przeczytać w milionie innych tematów. Poszedlem do zwykłej przychodni, dostałem skierowanie do specjalisty, ten mnie odesłał z powrotem żebym zrobił jakieś tam badania krwi, zrobiłem, wszystko było cacy. Przyszedłem na zabieg, trochę się zacząlem wiercić przy zastrzyku (uraz od dzieciaka) ze znieczuleniem na tyle, że się doktór troszkę zdenerwował i już mnie chciał wyganiać, ale wytłumaczyłem co i jak, no i jakoś przez to przelazłem.
    Potem ciah ciah, nic nie poczułem, trochę krwi, no i tyle.

    Dzień pierwszy
    Szef szefów kazał iść do domu i leżeć, ale trzeba było iść do pracy. Praca siedząca, przy komputerze, więc postawiłem coś pod nogi po prostu no i prawie jakbym leżał.
    Bałem się nieco, że jak znieczulenie przestanie działać to zacznę wyć z bólu (miałem tak przy zdejmowaniu paznokcia, dramat), ale chyba nawet się nie zorientowałem kiedy to przestało działać. Było cacy. W aptece kupiłem jakieś prochy przeciwbólowe przepisane, no i te całe pseudo waciki. Już wiedziałem, że w pracy będzie zabawnie.
    Boleć nie bolało, oczywiście czułem, że coś jest dziwnie, chodziłem nieco krzywo, ale myślałem, że będzie gorzej.
    W końcu nadeszła pora na siku, nieco ze strachem śmignąłem do łazienki, ciężko się było przemóc, no ale w końcu poszło i...

    bez fajerwerków, praktycznie nie poczułem niczego, więc elegancko. Oby tak dalej. Oczywiście potem się zaczęla panika, bo trzeba przemyć, bo waciki, bo woda, bo ostrożnie, bo to przecież delikatne. Wywaliłem opatrunek, który był cały we krwi, ale że nic nie leciało, a ja takich zaleceń nie dostałem (plus nie miałem JAKIEGOKOLWIEK pomysłu jak by to zrobić) to nowego wacika tam nie wkładałem. Pomyślałem, że zerknę za kwadrans, czy nie mam gatek we krwi i będę planował dalej. Nie miałem, więc uznałem, że jest pod kontrolą wszystko.
    Wyglądać to nie wyglądało jakoś zabójczo, no ale efekty wizualne dopiero mają nadejść ; )
    Wieczorem też szybkie siku, myju myju wacikiem, bez większych przygód.

    Jako że pierwszy odcinek, to może jakieś główne obawy.
    - Ło Boże, czy to wgl podziałało
    - Ło Boże, czy te rozpuszczalne szwy zejdą, czy będę się musiał tam szarpać, czego sobie wgl nie wyobrażam
    - Ło Boże, co to będzie, gdy trzeba będzie pójść spać i obudzi mnie mój własny sprzęt
    - No i jak to będzie rano pod prysznicem...

    Szwy mają się rozpuścić w 3-4 tygodnie. Już widze jak będę tyle latał ze sznurkami w wacku.
    Tak czy siak, to będzie długi meisiąc.
    Pytania, uwagi, komentarze, mile widziane, pozdr!

  2. #2
    Junior Member
    Dołączył
    gru 2012
    Posty
    17
    Oznaczenia postów

    Re: Jak to było ze mną... Relacja LIVE z przygód pozabiegowy

    Dzień 2

    Kurde, powinienem nazwać ten temat "Moje święt z szwami na penisie" - byłby przynajmniej wątek humorystyczny.

    Pierwsza noc na luziku, wzwód (delikatny) obudził mnie o 8 rano (KTO NIE ŚPI O TEJ PORZE?!), ale wielkiego bólu nie było, szybko się udało ogarnąć i pójść dalej spać.

    Potem pierwsze schody, do diaska. Wczoraj było cacy, a dziś rano zabieram się do oddania moczu, a tam w okolicy najwyższego szwa, już na żołędziu, pojawiło mi się coś takiego jakby kawałek skóry, który odstaje powiedzmy do paznokcia i napięty przez szew odrobinę napuchł. Mówię czysto orientacyjnie, z wiadomych względów potężnie tego nie macałem, ale nie panikuje. Zobaczymy, co będzie w najbliższych dniach.

    Poza tym jest zadziwiająco spoko, dostałem recepte na jakieś prochy przeciwbólowe, ale są mi kompletnie niepotrzebne. Albo doktór wykonał robotę mega dobrze, albo ją mega spartolił. Oby to pierwsze.

    Żadnych ekscesów właściwie nie ma, ściąganie napletka nieco boli, wiadomo, ale tak to jest jak ma sie tam nawsadzony kawał sznura...

    Jutro trza jechać po nowe gaziki, higiena przede wszystkim.

    Pozdro!

  3. #3
    Junior Member
    Dołączył
    gru 2012
    Posty
    17
    Oznaczenia postów

    Re: Jak to było ze mną... Relacja LIVE z przygód pozabiegowy

    Dzień 3
    Bez ekscesów, na szczęście.

    Rano jakieś wzwody na dzień dobry, było słabo, ale do zniesienia. W ciągu dnia bez żadnych przygód, choć widać, że szwy tracą formę. Jakoś nie będę nad tym specjalnie płakał

    Jutro jakiś dluższy raport, bo dziś już późno.
    Ahoj!

  4. #4
    Senior Member
    Dołączył
    cze 2012
    Posty
    413
    Oznaczenia postów

    Re: Jak to było ze mną... Relacja LIVE z przygód pozabiegowy

    Gratuluję załatwienia problemu po męsku.
    Witamy w gronie mężczyzn bez stulejki.
    Pozdro!

  5. #5
    Junior Member
    Dołączył
    gru 2012
    Posty
    17
    Oznaczenia postów

    Re: Jak to było ze mną... Relacja LIVE z przygód pozabiegowy

    Dzień 4
    Walka trwa, według pesymistycznych obliczeń 10% już za mną, jest lżej niż sądziłem.
    W perspektywie święta, oddawanie moczu wciąż nie jest ulubionym punktem dnia, ale staje się coraz bardziej znośne. Białoe coś jakby zniknęło pod szwem, a czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Może po odpadnięciu szwa nie będzie tego w ogóle. Oby.

    Panie Ahmedzie, dzięki za dobre słowo!

    Pani asystentka doktóra stwierdziła, że 3-4 tygodnie i szwy sobie odejdą, ale jak tak na nie patrzę, to tak długiego życia im nie wróżę. W ogóle nie wyobrażam sobie ich samoistnego wypadnięcia, wyobraźnia mi eksploduje, dajcie znać jak to wygląda!

    Wesołych świąt!

  6. #6
    Junior Member
    Dołączył
    gru 2012
    Posty
    17
    Oznaczenia postów

    Re: Jak to było ze mną... Relacja LIVE z przygód pozabiegowy

    BREAKING NEWS
    Na żółty pasek TVN24, podczas sciągania napletka na jeden ze szwów został dostrzeżony na skórze i tym samym opuścił swe miejsce. Chodzi o ten założony najwyżej, zgodnie z planem.

    Trochę wcześnie, ale trudno, żołądź wygląda zdrowo.

    Wesołych!

  7. #7
    Junior Member
    Dołączył
    gru 2012
    Posty
    17
    Oznaczenia postów

    Re: Jak to było ze mną... Relacja LIVE z przygód pozabiegowy

    Początek dnia 7.

    Już miałem marudzić, że dzieje się jedno wielkie nic, aż tu nagle drugi szew mnie dzisiejszego poranka opuścił. 8)

    Poranny wzwód mnie nie bolał w ogóle, więc jest dobrze, bo powoli robiło się nudno.
    Szwy miały się rozpuszczać 3-4 tygodnie, a tu po tygodniu 2 z 10 pożegnały się juz z wygodnym mieszkankiem na moim sprzęcie.

    Nie żeby mi przeszkadzało, że to szybko idzie, no ale jak tak to będzie szło jeden po drugim, to chyba powinno być cacy.
    Spokojnego drugiego dnia świąt!

  8. #8
    Junior Member
    Dołączył
    gru 2012
    Posty
    17
    Oznaczenia postów

    Re: Jak to było ze mną... Relacja LIVE z przygód pozabiegowy

    Dzień 8
    Dzień ósmy zamykamy radosną nowiną. Trzeci z dziesięciu szwów opuścił dom wielkiego brata. Rośnie zniecierpliwienie. Kto wie, może tuż po nowym roku będzie po zabawie. A właściwie zabawa się dopiero zacznie :mrgreen:

    Wzwody nie bolą, szwy nie kują, praktycznie ich nie czuć, jakby nic się nie działo. No cóż, wchodzimy w fazę czekania, ale wygląda na to, że najgorsze za mną.

    Ale będzie! :lol:

  9. #9
    Junior Member
    Dołączył
    gru 2012
    Posty
    17
    Oznaczenia postów

    Re: Jak to było ze mną... Relacja LIVE z przygód pozabiegowy

    Dzień 9
    Wciąż siedmiu kumpli pozostało na stanowiskach, choć dwóch z nich tak naprawdę leci już na oparach. Mogłoby to się ruszyć, bo pojawia się zniecierpliwienie, no ale niech będzie, że powolne postępy w jakimś tam stopniu satysfakcjonują.

    Mam wąż strażacki zamiast przyrodzenia, do diabła, to jest nie do opanowania.
    Tak już do końca życia?

    Kurna, a w pewnym momencie miałem nieśmiała nadzieję, że w okolicach Nowego Roku będzie już całkiem po zabawie.

  10. #10
    Junior Member
    Dołączył
    gru 2012
    Posty
    17
    Oznaczenia postów

    Re: Jak to było ze mną... Relacja LIVE z przygód pozabiegowy

    Dzień 10
    Jubileuszowy. Idealny na klęske kolejnego, czwartego już sznurka.
    6 to go.
    Do tego kolejne wydają się być w słabej formie, chyba im w najbliższych dwóch dniach nieco poutrudniam życie, zobaczymy jak to wyjdzie. Zaczyna się to przeciągać w nieskończoność (A miało być trzy tygodnie, phi!).

Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni

Podobne wątki

  1. Relacja po obrzezaniu
    Przez stumilowe w dziale Po zabiegu
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 22-10-13, 16:06
  2. Obrzezanie całkowite - żegnaj stulejko! Relacja
    Przez tomek_2013 w dziale Po zabiegu
    Odpowiedzi: 24
    Ostatni post / autor: 08-10-13, 19:50
  3. Relacja po zabiegu
    Przez Mieszko w dziale Po zabiegu
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 16-08-11, 23:37
  4. Czy nacięcie nie było zbyt małe?
    Przez piotrrrr86 w dziale Po zabiegu
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 09-03-11, 12:02
  5. Relacja
    Przez ddowiec w dziale Po zabiegu
    Odpowiedzi: 16
    Ostatni post / autor: 04-09-10, 20:39

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35