O tym że mój penis wygląda inaczej niż innych wiedziałem już od dziecka, ale nie wiedziałem w czym rzecz. Jakoś w wieku 16-17 lat trafiłem na pojęcie "stulejka" zagłębiłem sie w temat stwierdzając że właśnie to mam, na początku wystydzilem się o tym powiedzieć rodzicom (nigdy nie mieliśmy dobrych kontaktów) lecz pewnego dnia postanowiłem się przełamać i powiedzieć o tym mamie sugerując że powinniśmy udać się do lekarza, niestety puściła ta informacje mimo uszu.
Pewnego razu musiałam pojechać do lekarza rodzinnego wykonać "bilans do szkoły " (za każdym poprzednim razem jak miał wypełnić rubrykę z rozwojem seksualnym lub jakoś tak pytał tylko o stan mojego penisa nigdy nie zaglądając), postanowiłem mu powiedzieć o moim wstydliwy problemie. Lekarz kazał zdjąć spodnie założył rękawiczkę, popatrzył, spróbował ściągnąć napletek i oznajmił mi żebym go razciagał że to z czasem zniknie ( nie wiem czy nie miał odpowiednią wiedzy czy po prostu to olał ale to chyba oczywiste że już tego nie rozciągnę ponieważ była to stulejki całkowita a ja już byłem prawie dorosły ) pod koniec szkoły znowu się udałem w celu wykonania "bilansu", lecz tym razem postanowilem wziąć skierowanie do urologa.

Prace rozpocząłem zaledwie dwa dni po zakończeniu szkoły więc moja wizyta się przyciągnęła w czasie. W końcu nastał ten dzień postanowiłem się udać do szpitala gdzie musiałam odstać z pół godziny, po podejściu do okienka miałem nadzieję że panią mnie skieruje na oddział urologi jednak nie ma taką łatwo zostałem poinformowany że mogę dostać termin za pół roku jak nie lepiej (tak długo trzebało czekać na konsultacje to na operację czekał bym chyba do dzisiaj) pani w okienku poradziła mi żebym udał się od kliniki UROMED (już nie pamiętam ale udałem się tam dopiero pół roku po rozpoczęciu pracy, chyba chodziło o to że nie chciałem brać urlopu w pierwszych miesiącach pracy)
W UROMED urolog przyjmuje tylko prywatnie i trzeba było umówić się telefonicznie ( miałem z tym mały problem dzwoniłem chyba z 10 razy ), zostałem umuwiony na nastepny dzień.
Po wejściu do kliniki udałem się do recepcji, bardzo miła pania kazała mi poczekać chwilę ponieważ w tym momencie doktor kogoś przyjmuje, i w końcu nastała moja kolej na wstępie zaraz po dzień dobry lekarz (dr n. med. Tomasz Maliszewski ) przywitał mnie słowami "tak młoda osoba pewnie chodzi o jądra lub stulejki " w rzeczy samej chodziło o stulejkę. Po krótkim omówieniu sprawy lekarz zabrał mnie do pokoju obak kazał zdjąć spodnie i położyć się na kozetce po krótkich oględzinach stwierdził że ta rzeczywiście stulejka, wróciliśmy do poprzedniego pomieszczenia i zostałem poinformowany że wymagam zabiegu częściowego obrzezania (spytałem się jak penis będzie wyglądał po tym zabiegu odpowiedzią było że będzie wyglądał jak u każdego zdrowego mężczyzny ), spytałem się również o termin zabiegu doktor ogólnie bardzo miły człowiek odpowiedział że klient nasz pan i to ja wybieram termin więc wziąłem urlop w pracy (chyba jeden tydzień) i pozostało mi się mentalnie przygotowywać do zabiegu.

W dniu zabiegu byłem bardzo zestresowany przed samym faktem czekałem jak na ścięcie ale to chyba oczywiste. I tak się kręcę czekałem ponieważ nie mogłem usiedzieć w miejscu. Przyszła pielęgniarka, wręczyła mi jednorazowe prześwitujace ubranie zaprowadziła do pomieszczenia gdzie miałem się przebrać (miałem rozebrać się do naga zostając chyba tylko w samych skarpetkach i założyć to co mi wręczyła ), kazała chwilę zaczekać aż mnie zawoł. Po tym kazała wejść na salę operacyjną i położyć się na łóżku ( trochę krepujaca sprawa czekasz nagi z obcą kobietą na doktora, ale dla niej jest to tylko praca i coś takiego widuje na codzień, a dla mnie nie było to nic strasznego ) również bardzo miłą kobieta, widziała że się stresuję i próbowała załagodzić sprawę.
A teraz chyba najważniejszą sprawa jest jak wyglądała operacja otóż dostałem chyba dwa miejscowe zastrzyki (poczułem takie ciepło i odrętwienie w całym penisie) po chwili doktor zapytał czy coś czuję kłujac mnie, czułe więc podał jeszcze jeden zastrzyk znieczulenia.
Niestety znieczulenie nie działało tak jak to sobie wyobrażałem i odczytałem lekki ból w czasie operacji
Zabiegu się nie widzi ale doktor zacząć od odcięcia nadmiaru skóry zrobił to chyba nożyczkami ponieważ było to jedno szybkie cięcie (to zabolało najbardziej ) a następnie robił coś takiego jak by przypalał ramę w celu zamkniecie jej (przed operacja pielęgniarka przyklejiła mi do uda uziemieniem mówiąc że będą zamykać ramę z pomocą prądu lub jakoś tak nie chcem nikogo wprowadzać w błąd w tej sprawie ponieważ już nie pamiętam co mówiła) następnie zaczęło się zakładania szwów (też czułem lekkie ukłucia igły ) powiedział że jeden musiał być większy ponieważ mocno krwawi (było to spowodowany tym że na penisie przychodzi mi żyła)
Po zabiegu zostałem poinformowany co mam robić dalej doktor kazał przebrać się a za 30 minut przyjść do jego gabinetu w celu kontroli czy nic nie krwawi i otrzymania wypisu.
Odnośnie zaleceń lekarza to miałem przed spaniem zdjąć opatrunek... (było to trochę bolesne ponieważ był lekko zakrwawiony) ...i nasunać napletek na żołądż a w następnych dniach nie zakładać żadnego, miałem również "trenować" napletek oraz przymywać penisa wodą z mydłem i niczym nie smarować.
Pierwsze dwa dni były bolesne, podczas ściągania napletek odwijał się na zewnątrz i w trakcie tego bolało.*
w niedzielę lub poniedziałek rano przy ściąganiu napletka zauważyłem że nic się nie odwija i w tym momencie zaczęły się problemy ponieważ zacząłem odczuwać opór przy ściąganiu napletka, przy owych próbach nie widać było żadnych szwów( szwy rozpuszczalne) oprócz tych w okolicy wędzidełka, ale nadal tam były, poleciała też dosłownie kropelka krwi z wędzidełka i od tego momentu przy dotyku szczypało w tym miejscu. Po pewnym czasie ból zaczął ustępować a szwy zaczęły wypadać , ale nadal miałem problem z ściągnięcia napletka w czasie kiedy "wisiał" nie było z tym większego problemu ale w wzwodzie nie mogłem tego zrobić (teraz tak myślę że było po spowodowane strachem ponieważ bałem się mocniej pociągnąć gdyż odczuwałem wtedy ból)
W ten sposób minęło kilka dni a ja się obawiałem że operacja praktycznie nic nie dała ponieważ jak prędzej w ogóle nie widziałem żołędzia to teraz tylko w stanie spoczynku. pewnego dnia rano patrzę i coś jakby się dzieje w czasie wzwodu ale nie próbowałem na siłę, wieczorem w czasie kąpieli się udało i od tego czasu przyłamałem barierę strachu i od tamtego momentu nie ma z tym żadnego problemu (na początku widok mojego penisa bardzo mnie podniecał i co chwilę chciałem na niego patrzeć ponieważ po tylu latach wygląda normalnie )

Teraz jestem już prawie rok po operacji i wygląda dobrze chociaż pod żołędziem robi się fałda skóry ( moim zdaniem jest to spowodowane tym że gdyby wędzidełko było trochę dłuższe by tego nie było ale nie jest to zbyt wielkim problemem jedynie przy zakładaniu prezerwatywy zatrzymuje się ona na tej fałdzie i muszę to robić przy naciągniętym napletka odwijając trochę prezerwatywę, nakładając i wtedy pozwalać napletkowi się zsunąć

Konsultacja kosztowała 150 zł operacja 900 zł ale doktor skasował mnie tylko na 1000 zł
Ogólnie nie chciałbym przychodzić operacji i całego tego stresu od nowa ale warto (podnosiła się samoocena itd.)