Podobno jest niezłym fachowcem, mi wystarczyło jednak, że po tym jak wyszedł pacjent - jakiś dziadzia co pewnie posikuje, nie umył rąk.
Zbadał mnie BEZ RĘKAWICZEK ugniatając małego w najważniejszych miejscach brudnymi paluchami. Ponownie nie umywszy rąk zaczął coś gryzdać w kartce, pocierając twarz rękoma, na których miał z milion pindoli. Pożegnał mnie, udałem, że nie widzę wyciągniętej ręki, zaprosił następnego. I od nowa: rąsia, karteczki. Reszty nie widziałem bo bym się porzygał. Nie jestem estetą, ale są kurwa jakieś standardy. Jak chcecie zgubić napletek, ale zarobić żółtaczkę i kij wie co jeszcze to zapraszam. UGH! Co za oblech.


Pozdrowienia
s