Witam! Od wczoraj sędziało mnie w okolicach żołędzi/ rowka zażołędnego. Gdy raz oddawałem mocz wyplynął śluz (taki jak płyn przedejakulacyjny, żółtawy, przezroczysty żel...). Potem jak wieczorem myłem się jak zwykle i odwiodłem napletek zobaczyłem, że w rowku zebrała się mokra biaława substancja (coś jak mastka, ale rano myłem się dokładnie i rzadko mi się zbiera mastka). Po zabiegu usunięcia stulejki już dawno jej nie widziałem.
Gdy wymyłem tę masę zrogowaciałego naskórka czy czegoś ujrzałem bardzo podrażnioną skórę w rowku zażołędnym (czerwonokrwiste miejsca jakby popękane. Jak otarte. Coś koloru jak "żywe mięso"). Nie wiem co się stało, bo myję się regularnie. Czyżby żel do higieny intymnej? Ale ciągle go używam. A gdybym źle spłukał to chyba nie powód. Nie wychodziłem wtedy na zimne powietrze, żeby to miało wpływ.
Reasumując kontaktów seksualnych nie miałem. Nie masturbowałem się dawno, więc sperma, ani nic nie zalegało na pewno. Myję regularnie się i dziwi mnie że pobolewa i swędzi (tak jak otarta rana zdartego strupa na kolanie). Czy ktoś z Was wie co to może być i miał/ słyszał o czymś takim???
Proszę o pomoc.
Pozdro,
Taurus