Cześć wam. Dużo ludzi się chwali, to i ja się pochwalę.
Zabieg: za krótkie wędzidełko i częściowa stulejka (wieczna grzybica) = częściowe obrzezanie. Po samym zabiegu dwa dni walczyłem z krwią, która zaczynała lecieć za każdym razem kiedy podniosłem się z łóżka obłożony lodem. Największą atrakcją było jednak pęknięte naczynko, które rozlało się na dość sporą część penisa.
http://imgur.com/a/vGaGliO

Do tego temperatury po 30°C nie ułatwiały gojenia.
Dzisiaj mija 12 dzień od zabiegu, kolor wraca do normy, krwiak powoli się wchłania. Niestety wczoraj, podczas wzwodu pękł mi szew, widać wyraźne rozejście się linii cięcia.
Trzeba z tym wyruszyć do szpitala, czy mały sobie sam poradzi?
http://imgur.com/a/WzL2DAO

Pozdrawiam obrzezanych i nieobrzezanych braci :-)