Mail o nowym serwerze przypomniał mi o tym forum i problemie, który szczęśliwie rozwiązałem 2,5 roku temu. Chcę to napisać.

Im szybciej zrobicie sobie zabieg tym lepiej. Jestem szczęśliwy, że w wieku 19 lat ogarnąłem sprawę raz, a dobrze (zabieg usunięcia stulejki). Ale żałuję, że nie było po problemie 5 lat wcześniej, jak zdałem sobie sprawę, że coś jest nie tak. Kosztowało mnie to zapewne sporo - podświadomość działała skutecznie.
Odkładałem wizytę u urologa, na zasadzie "przecież jeszcze czas", "może samo minie". Pieprzenie ;-) i oszukiwanie samego siebie. Można sobie zepsuć życie.

Co do legend po zabiegu i wmawiania sobie, że ta krwawa papka nigdy nie będzie działać i zabieg na pewno się nie udał - luz. Mijają miesiące i po pół roku nie ma śladu, nawet u kolesia z tendencją do bliznowców ;-)

Odwagi.