Hej, 3 dni temu miałem zabieg plastyki napletka. Miałem stulejkę częściową, w spoczynku schodził napletek, ale podczas wzwodu tworzył się bolesny pierścień. Chciałbym się poradzić was odnośnie paru rzeczy. Proszę o odpowiedzi, bo jestem zielony w tym temacie.

Generalnie, sytuacja wygląda tak: Żołądź mam odsłoniętą, napletek mega spuchnięty, a pod nim szwy. Opatrunki zmieniam 2 razy dziennie. Żołądź i opuchliznę okładam rumiankiem, po kazdym sikaniu przemywam wacikiem z rumiankiem czubek żołędzi. Samą rane przemyłem delikatnie tylko raz Rivanolem. Rana goi się elegancko, jednak jedna rzecz mnie niepokoi: jak zdejmowałem pierwszy raz opatrunek (24h po zabiegu, cały pokrwawiony), to opatrunek przykleił się do dwóch miejsc gdzie są szwy. Nasączyłem to Rivanolem i jakoś dało radę oderwać, ale bolało. Teraz są tam dwa czarne strupy i są one jakby mokre/wilgotne. Czy to normalne? Boję się, że te miejsca się nie zagoiły i będą dziury. :/ Krew już nie leci, ani się nie przykleja opatrunek, ale kurcze, nie wiem co mam o tym sądzić. Rivanolem narazie nie przemywam bo się boję, że rana jest zbyt świeża.

Druga sprawa, to ćwiczenia. Lekarz powiedział mi, że nic nie muszę robić, a na forum czytam że ludzie ćwiczą ten napletek. :/ U mnie jest to tak spuchnięte, że nie ma mowy o naciągnięciu go na żołądź. Zresztą, szwy by mnie kłuły w żółądź, więc nie wem jak Wy to robicie. :roll:

Przez 2 noce po zabiegu miałem bolesne wzwody w nocy, a 3 nocy tylko mnie trochę pokłuło i był spokój, więc chyba to idzie w dobrym kierunku? Poza tym to nic nie boli, tylko irytuje mnie swędzenie, ocieranie o majty, czasami szwy zakłują itp. :P


Aktualnie mały jest zapakowany w opatrunek, jesli trzeba to dostarczę fotki wieczorem przed zmianą opatrunku. Dzięki z góry za odpowiedzi.