Witam panowie, jestem nowy na forum

W piątek mialem zabieg na stulejke, nie bylo to calkowite obrzezanie bo podczas zabiegu sie pytalem lekarza to dopowiedzial ze nie, na wypisie mam napisane "Rozpoznanie: Krótkie wędzidełko żołędzi prącia. Stulejka" i jako zastosowane leczenie: Plastica frenulum. Plastica praeputii. i jescze napisane ze: Przebieg po zabiegu niepowikłany, i zeby 2 razy dziennie przemywac rany rivanolem. Lekarz po zabiegu powiedzial mi zebym na drugi dzien czyli wczoraj odsunal napletek i przemyl go ale delikatnie nie szorujac... no to wczoraj wieczorem powoli probowalem go zsunac a szlo dosc opornie bo mam opuchlizne... ale chyba nie jakas mega wielka porownujac ja do zdjec innych uzytkwonikow na forum... to przeplukalem zoladz i rane kolo wedzidelka gdzie sa szfy rivanolem... zostawilem zladz odslonieta tak przez 15 min... pozniej przetarlem delikatnie do sucha przy oakzji wycierajac tez troche krwi ze szfow i zaczalem napletek z powrotem naprowadzac na swoje miejsce i przy jego nasuwaniu na zoladz odczuwalem mocniejszy bol niz przy sciaganiu poniewaz widzialem ze opuchnieta skora nawierala scisk na zoladz ze chilami sie bialy robil ale duzego oporu nie bylo, po powrocie na miejsce wszystko wygladalo wydaje mi sie tak samo jak przed sciagnieciem ;] i pozniej po tym wszystkim odczuwalem troche mocniejszy bol nawet jak juz zalozylem opatrunek. Dzis rano przy oddawaniu moczu odslonilem lekko opuchlizne zeby odslonic troche cewke to tak z gory nie zauwazylem zeby zoladz byl jakos siny chodz nie wiem jak to dalej wyglada... pozniej podczas lekkiego prysznica postaram sie znowu odslonic zeby przemyc rivanolem... Po prostu boje sie o to czy mi sie przypadkiem nie zrobil albo czy mzoe zrobic załupek... naczytalem sie o tym cholerstwie i o tym ze prowadzi do amputacji wacława i sie troche teraz boje ;P jutro chyba pojade na wizyte kontrolna...