Pokaż wyniki od 1 do 6 z 6

Wątek: 12 dni po. Przemyslenia i pytania.

  1. #1
    Junior Member
    Dołączył
    gru 2013
    Posty
    12
    Oznaczenia postów

    12 dni po. Przemyslenia i pytania.

    Witajcie drodzy forumowicze. Jezeli dobrze policzylem dzis mija 12 dni od czasu mojego obrzezania calkowitego (z usunieciem wedzidelka oczywiscie). Wiem ze kilka dni temu pisalem ''paniczne posty'', ale prosze nie wincie mnie za to, wkoncu nasz dżonny to rzecz wrecz dla nas swieta. Tutaj napisze jak to sie u mnie odbywalo, nadal odbywa, co mnie ''gnebi'', jak sie ogolnie czuje.

    Kwestie psychologiczne

    Kiedy zdecydowalem sie na zabieg zdolalem to ledwo powiedziec rodzinie, z ktora oczywiscie mieszkam (18 lat). Odczuwalem dyskomfort i wstyd, nie iwem dlaczego, wszystko mija. Teraz nie wstydze sie tego, wiedza o tym praktycznie wszyscy z ktorymi utrzymuje kontakt, w sumie mozna powiedziec ze nawet jestem dumny ze podjalem sie tego zabiegu. Nie jest to rzecz ktorej nalezy sie wstydzic, jak kiedys myslalem i jak pewnie niektorzy ludzie dalej mysla.

    Zabieg/Pierwsze dni po zabiegu

    Sam zabieg robilem prywatnie, stwierdzilem ze zamiast wielkiego 18stkowego melanzu wole te pieniadze przeznaczyc na cos co mi jest potrzebne. Zabieg byl przeprowadzany laserowo, podczas zabiegu zadnych komplikacji, tylko dosc duzy bol podczas szycia, no i wiadomo podczas przecinania zyl laserem :d tak to tylko zapach spalonego miesa. Szycie trwalo najdluzej, bo okolo 25 minut. Po zabiegu po powrocie do domu zazylem tylko 2 apapy jak radzil mi lekarz, na opatrunku 0 krwi - dobra robota - no i przycisnal mnie pecherz. Poszedlem do toalety, nawet usiadlem i kurde - nie moglem sie odlac, lecialo po kropelce, mocz dostal sie do rany, ktora zaczela intensywnie krwawic. Przestraszony telefon do lekarza, w odpowiedzi zebym sie nie przejmowal, opatrunek mi wisial przyklejony do prawej czesci szwow, wiec zdjecie go byloby ciezkie i niewskazane, zrobilem co mi kazal lekarz - owinalem dżonego papierem - recznikami papierowymi - i usztywnilem tym odrazu opatrunek, ktory przez opuchlizne zsunal sie calkowicie. Jako ze jakiekolwiek poruszenie wiszacego opatrunku ruszalo szwami, balem sie podniesc go do gory i nosilem skierowanego do dolu, przez co szybko zrobila mi sie oponka dosc gruba i nic juz nie moglem zrobic. Reczniki zmienialem kilkakrotnie co pol godziny, ciagle we krwii, ale wkoncu przestalo . Obudzilem sie okolo 4, z bolem plecow(nie moglem sie polozyc na bok przz napuchniety penis wiec po dluzszym lezeniu wiadoma sprawa ze boli) ale zasnalem i pospalem jeszcze do 7-8. Wzwodu nie mialem, bylem tak zestresowany ta sytuacja z krwia, zsuwajacym sie opatrunkiem, ze nie myslalem nawet o tym . 24h pozabiegu wzialem jak to lekarz zalecil kapiel w wodzie z szarym mydlem, nie jakeis wielkie moczenie tylko 3-4 minuty w letniej wodzie zeby zdjac opatrunek, potem jak i po kazdym sikaniu przemyc woda utleniona(!)[wroce do tej kwestii]. Zrobilem to, penis jak balonik, wiekszej krwi nie bylo i co ciekawe lekarz nie kazal mi zakladac zadnego opatrunku, wiec jedyne co zrobilem to wrzucilem w boxerki podpaske dla komfortu osobistego i zeby ich nie brudzic i funkcjonowalem w taki sposob z penisem do dolu chyba z 5 dni. Przez pierwsze 3 dni moczylem penisa w wodzie z mydlem w sesie taka 3 minutowa nasiadowka w wannie ale to nie byl dobry pomysl chyba wiec przestalem i poprostu bralem przysznic nie lejac wody bezposrednio na rane a to co wystawalo z pod oponki lekko namydlalem - oczywiscie szarym mydlem. Po tych 5 dniach ''cos poszlo nie tak'' i jak jest to sklepienie po usunieciu wedzidelka obok tej ''dziurki z ktorej leci mocz'', bylo one czyms takim bialym zamkniete, to to biale mi odpadlo, krew leciala, ja spanikowalem. Od tego czasu ktos na forum polecil mi cos takiego - odstawienie wody utlenionej, a po sikaniu przemywanie rany lekko woda z rozcienczonym mydlem (nalewalem wody do takiego kubeczka jak sie pluka jame ustna po myciu zebow, wkladalem mydlo i troche je pocieralem) a po tym zakladac ten mocno spozniony opatrunek i nosic dżonego do gory. Opatrunek ktory mi ten uzytkownik polecil jest prosty - 2 gaziki 5x5 czy tam 4x4 w miejsce krwawienia z wedzidelka i zawinac bandazem. Robie tak do dzisiaj, tylko ze zamiast uzywac tasmy, uzylem ciasniejszych majtek i podpaski do podnesienia penisa do gory - przy okazji uciskalo mi to lekko miejsce krwawienia o czym mowil lekarz. Po kilku dniach oponka nabrala koloru mojego ciala az wkoncu zmalala, a krew przestala leciec, wiadomo troszke sie jej na gaziku pojawi przy zmianie opatrunku (zmieniam po kazdym sikaniu czyli okolo 2-3 razy dziennie - tak mam wolne spie do 15 wiec sikam o tej 15 a potem okolo 23 i ide spac o 4) ale nie przejmuje sie tym, wkoncu minie. Teraz zamiast z miejsca wedzidelka w ktorym czasem pojawi sie jakas kropla lub dwie, leci mi z reszty obrzeku, ale jestem przekonany ze to dlatego, ze ''obrzek schodzi'', i to co w nim sie znajduje musi wyplynac, nie ma tego duzo ale wiadomo dopoki sie pojawia robie opatrunki. Sciagam opatrunki w sposob ze polewam go woda z mydlem, odwijam osroznie bandaz, a potem lapie za opadajacy w dol gazik i polewam go lekko woda POSREDNIO z tego kubka, az wkoncu pod wplywem nacisku wody sam sie odkleja i odpada - 0 bolu, zrywania zywcem z rany czy czegokolwiek. Jedyny dyskomfort jest taki, ze jak gdzies wychodze, nosze faje w dol w nogawce, wiadomo, wtedy nie moge sie schylac. Co jest mega uciazliwe bo jak jest koniecznosc robie to jak jakis inwalida wykrzywiajac sie, dzisiaj jak mi upadlo 10 groszy w sklepie, to wolalem nie robic z siebie debila przy ludziach, bo w koncu meska duma jest warta wiecej niz 10 groszy. Jak nie mam majtek i niczego to schylam sie normalnie. Bolu juz tez wgl nie czuje, moge spac jak zechce, ruszac nogami jak zechce, siadac jak zechce - CO JEST MEGA POZYTYWNE w porownaniu do pierwszych dni kiedy kladlem sie na lozko jak kaleka zeby nie poruszyc fajka zeby nie bolala.
    A i kwestia sporna - wzwody. Na poczatku nie byly tyle bolesne co nieprzyjemne, czuc bylo ucisk, wystarczy bylo zgiac na lezaco kolana(z dżonym w dol) - jednak po nich rana podkrwaiwala, bo szwy byly calkiem widoczne - wychodzily spod oponki. Teraz juz nawet nie wiem kiedy mam wzwod(oczywiscie w przenosni), troszke pewnie podkrwawi ale niezauwazalnie, jednak jest to bardziej meczace, juz nie samo uczucie, ale sam fakt, ze czasami ma sie ochote cos z nim zrobic, a nie mozna .

    Zmartwienia i pytania

    1.Po odpadnieciu tego czegos z miejca gdzie usuneli mi wedzidelko (szwy dalej sa schowane pod lekka oponka, chyba ze zrobil mi obrzezanie jakas metoda super ze mam szwy pod skora, co jest raczej niemozliwe) zrobila mi sie jakby ''jedna wielka dziurka do sikania''. Oczywiscie chyba nie leci mi nia mocz, niedawno mi jeszcze krwawila, teraz juz przestala, chyba sie powoli zrasta. Tak ma byc?
    2.Wyczytalem ze po usunieciu wedzidelka krwawienia moga sie pojawiac do 4 tygodni, to prawda?
    3.Jak sikam mam zdwojony strumien, tak jakby lecialo z 2 bliskich miejscjednak w ta sama strone, poprostu jest grubszy. Jak zaczynam sikac lub koncze czasami leci mi w rozne strony dlatego sikam na siedzaco (pride breaker), to minie, prawda ?
    4.Co do masturbacji....Niby po usunieciu wedzidelka i obrzezaniu calkowiyum blablabla nie zaleca sie jej do 4 tygodni, jednak wiem ze sa ''zawodnicy'' ktorzy napewno nie przestrzegali tej zasady. A ciagnie reka do narzedzia jak nigdy(co innego nie robic tego z wlasnej woli, ale to juz jest jakby taki szlaban na milosny dotyk), pozatym nie wiem jak sie za to zabrac po obrzezaniu. Mialem stulejke (niektorzy chca sie obrzezac mimo ze jej nie maja, dlatego zaznaczam) i mialem taka fajna technike (opisze ja nizej jako bonus dla tych ktorzy to czytaja a mozliwe ze tez maja stulejke a to moze im ukrocic cierpien) - czy moge ja zastosowac? Na niektorych forach pisza ze to niemozliwe a ja na to mowie bullshit, bo jezeli po obrzezaniu mozna uprawiac seks to masturbowac mozna sie tymbardziej. Jak wy (a wiem ze napewno to robiliscie! przynajmniej wiekszosc) to robiliscie? wiem ze to nie jest zadne bravo czy cos ale pytam jak facet faceta w potrzebie.


    Technika wirujacy sztylet wytlumiona farba (wat) + male przemyslenie

    Nie wymaga ona odsloniecia zoledzia, (dla higieny) polozyc husteczke na zoledziu, zlapac przez jakis luzny material, najlepiej luzne materialowe spodnie, tak zeby zoladz ulozyl sie na srodku reki prawej jak praworeczni (wcisnijcie kciuk w dlon bedziecie wiedzieli gdzie) zlapac czlonka w ten sposob kciukiem do dolu i robic takie jakby kolka nadgarstkiem. włala - powinno wam to sprawiac przyjemnosc, husteczki zaabsorbuja to co bedzie z tego lichego stulejkowego wystrzalu. Wracajac, czy moge cos takiego robic po obrzezaniu calkowitym? sprawi mi to przyjemnosc czy zwalczenie nadwrazliwosci wszystko znisczy? Ta metoda oszczedzala duzo czasu (serio), i dawala oddalona przyjemnosc zniszczona przez stulejke, gdyz mimo wszystko uwazam ze masturbacja jest zlym czynem, ale konieczym zlem dla coniektorych, szczegolnie takich jak ja ktorym stulejka i strach zniszczyla dume (i pierwszy stosunek - tak wlasnie przez to zrezygnowalem(czytalo sie o interwencjach chirurgicznych po tym jak to boli i sie pozrywalo komus podczas-byc moze bajka-wiec wolalo sie wycofac przed, a najwiekszy bol sprawilo jednak to ze gdybym usunal to scierwo wczesniej, nie musial bym sobie odmawiac przyjemnosci w zyciu dlatego CHLOPAKI JEZELI MACIE JAKIEKOLWIEK WATPLIWOSCI CO DO STULEJKI TO NAWET NIE MA SIE NAD CZYM ZASTANAWIAC, USUNCIE JA I CZUJCIE SIE WOLNI, IM SZYBCIEJ TYM LEPIEJ), to tez dalo mi motywacje zeby cos z tym zrobic.

    Zakonczenie wywodu

    Dzis sylwester, mimo niemocy w pewnych sprawach i rozsadnego odrzuceniu alkoholu(niech sie najpierw wszystko zagoi, szwy wyjda itp) mam zamiar dobrze sie bawic z moimi najbardziej zaufanymi przyjaciolmi i pewnie nowo poznanymi kolezankami. Mam nadzieje ze dalej juz wszystko sie potoczy dobrze, niebedzie komplikacji, w tym tygodniu mam wizyte kontrolna, albo w nastepnym, jeszcze musze umowic. W czwartek mija 2 tygodnie od zrzucenia kajdan xd. Zycze wam chlopaki szczesliwego nowego roku duzo korzystania Z KIMS z tego co teraz macie dzieki odwadze xd. Byc moze rano wrzuce zdjecia po przysznicu, to ocenicie czy wedlug was wyglada to dobrze, wg mnie tak. Juz 03;30, czas spac, post pisalem godzine (lulz) ale mysle ze bylo warto poswiecic czas i podzielic sie z wami moimi przemysleniami, i mam nadzieje ze zmotywuje to stulejkowiczow do dzialania. Pamietajcie najgorzej to sie do tego bledu przyznac, a gdy juz umowicie sobie wizyte to wszystko leci na luzie, jedyne co musicie robic to dbac o higiene i myslec pozytywnie, a wszystko sie ulozy.

    Za zabieg laserowy ze szwami rozpuszczalnymi i wizyta ropoznawcza (czy mam stulejke i ustalenie daty zabiegu) zaplacilem w sumie 1200zl. 100 wizyta, 800 obrzezanie calkowite i 300 usuwanie wedzidelka. Mysle ze jak narazie to byly najlepiej przeznaczone pieniadze mojego zycia. A ja serio mam nadzieje niedlugo nawet samemu ''ukrocic meke'', bo niby 1,5 tygodnia to malo dla kogos kto nie chce tego robic, ale dla kogos kto chce a nie moze to jest dlugi czas xd. Takim oto zalosno-nie-smiesznie-humorystycznym akcentem koncze.
    Pozdrawiam.

  2. #2
    Junior Member
    Dołączył
    gru 2013
    Posty
    23
    Oznaczenia postów

    Re: 12 dni po. Przemyslenia i pytania.

    Cześć, zabieg pełnego obrzezania miałem w ten sam dzień 19.12 wiec mogę podzielić sie spostrzeżeniami.
    Powinienes zrezygnować z wody utlenionej, ona procz dezynfekcji uszkadza tez nowopowstały zdrowy naskórek. U mnie występuje oponka niesymetryczna, z lewej jest większa troche, ale pozatym goi sie ok. Znaczny postęp w gojeniu wędzidełka zauważyłem u siebie koło 6 dnia, gdzie zacząłem po domu chodzic bez opatrunku. Bolący czarny strup z wędzidełka odpadł mi dwa dni temu i od tego czasu już prawie komfortowo chodzi się po domu.
    U mnie higiena wygląda tak: do zdjęcia opatrunku przegotowana woda z mydłem protex, w szklance. Moczę pare minut, opatrunek ładnie schodzi. Później moczę znow pare minut w rumianku lub szałwii, jak wyschnie psikam oceniseptem i jest zdrów.

    Dość bolesnym błędem na początku było przez pierwsze 2 dni odrywanie opatrunku na sucho(aaaaaa) zrobił mi się przez to strup i czas gojenia wędzidełka się nieznacznie wydłużył.
    Jakoś od 3 dnia robiłem mu kilkuminutowe maczane seanse, na początku trochę szczypało ale to żaden bół.
    Pozdro,

  3. #3
    Junior Member
    Dołączył
    gru 2013
    Posty
    12
    Oznaczenia postów

    Re: 12 dni po. Przemyslenia i pytania.

    Najwazniejsze ze u ciebie tez jest w porzadku . Ale troche nie doczytales, albo ja zle napisalem - zrezygnowalem z wody utlenionej w 4/5 dniu, i od tego czasu stosuje opatrunek, i tak samo, po sikaniu woda z rozcienczonym lekko mydlem tyle ze nie mocze, ale poprostu lekko polewam opatrunek, odwijam bandaz, a jak zostanie gaza to ja poprostu trzymam i polewam woda, az poczuje ze sie odkleila , przewaznie 2 male kubeczki wody z mydlem szarym starcza . Z rumianku nie korzystam. A i u mnie tez jest niesymetryczna oponka, patrzac od boku jest chudszy niz patrzac np od gory, ale wiadomo wszystko zejdzie po jakims czasie. W dodatku strumien moczu juz mi sie stabilizuje, jest lekko zdwojony ale wychodzi z tego jeden strumien, wiec jest poprawa .

  4. #4
    Junior Member
    Dołączył
    gru 2013
    Posty
    23
    Oznaczenia postów

    Re: 12 dni po. Przemyslenia i pytania.

    Ja nie doczytałem raczej. U mnie z moczem już po zabiegu był zestaw małego strażaka
    Z masturbacją nie ma co się spieszyć, czasami ciężko wytrzymać ale jakoś trzeba dać radę hehe.
    Miałeś całkowitą stulejkę? bo jeśli tak to jest przyczyna tego niepewnego toru lotu
    Załuje że nie podjąłem sie tego kroku w tym samym wieku, widocznie potrzebowalem wiecej czasu aby zrozumiec(mam 23) Ale ważne że już po.

  5. #5
    Junior Member
    Dołączył
    gru 2013
    Posty
    12
    Oznaczenia postów

    Re: 12 dni po. Przemyslenia i pytania.

    Nie wiem kurde tylko czy moglbym sie dzis troszku napic bo wkoncu sylwester, napic nie upic! Ale z drugiej strony lekarz mowil, ze to rozszerza zyly, a skoro dalej mi lekko podkrwawia rana to nie chce sobie zrobic niepotrzebnej meczarni. Pewnie wejdzie szampan i kieliszek vodki dla zasady, tylko ze wiadomo jak to z przyjaciolmi uczepia sie i beda wiercic w brzuchu zeby pic z nimi xd

  6. #6
    Junior Member
    Dołączył
    gru 2013
    Posty
    23
    Oznaczenia postów

    Re: 12 dni po. Przemyslenia i pytania.

    I jak tam się goi u Ciebie? U mnie bodajże 5 szwów zostało, śmigam już 3 dni bez opatrunku po miescie bez żadnego dyskomfortu

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15